Polska w rankingu organizacji Freedom House po raz pierwszy od 1989 roku znalazła się wśród krajów z częściowo, a nie w pełni wolnymi mediami. Jako powody wskazano działania obozu rządzącego zarówno wobec mediów publicznych, jak i prywatnych.

   W zestawieniu wolności mediów za ub.r. przygotowanym przez Freedom House Polska uzyskała 34 punkty, o 6 więcej niż rok wcześniej (w skali od 0 do 100 - im wyższy wynik tym mniejsza wolność mediów). Na ten wynik złożyły się oceny otoczenia prawnego (11 pkt na 30, o 2 pkt więcej niż przed rokiem), politycznego (14 na 40, o 3 więcej) i gospodarczego (9 na 30, o 1 więcej). Taki wynik oznacza, że Polska została zaklasyfikowana jako państwo z częściowo wolnymi mediami. Stało się tak po raz pierwszy od 1989 roku, poprzednio nasz kraj był w grupie tych z wolnymi mediami. Polska, zyskując 6 pkt, zanotowała też najwyższy spadek statusu w skali roku. Turcja, Burundi i Nauru zyskały po 5 pkt, natomiast Węgry, Serbia, Boliwia, Malediwy, Sudan Południowy, Kongo i Tadżykistan - po 4 pkt.
   Rząd nie toleruje krytycznych mediów i nadmiernie wpływa na publiczne - Status Polski pogorszył się z wolnego do częściowo wolnego wskutek nietolerancji rządu dla niezależnego i krytycznego dziennikarstwa, nadmiernych ingerencji politycznych w obszar mediów publicznych oraz ograniczeń dyskusji o polskiej historii i tożsamości, co łącznie przyczyniło się do zwiększonej autocenzury i polaryzacji - uzasadniono w raporcie Freedom House. Przypomniano, że na początku ub.r. zaczęła obowiązywać ustawa, zgodnie z którą minister skarbu państwa powoływał i odwoływał władze mediów publicznych. Natychmiast zmieniły się wtedy zarządy Telewizji Polskiej i Polskiego Radia, za czym poszły duże zmiany personalne i programowe. Freedom House zaznacza, że tylko do kwietnia ub.r. ponad 140 pracowników mediów publicznych zostało zwolnionych lub zrezygnowało z pracy (według statystyk Towarzystwa Dziennikarskiego liczba takich osób przekroczyła dotąd 220).
   Wskazano też, że jednostki rządowe zrezygnowały z prenumeraty mediów przychylnych opozycji, za to państwowe firmy przesunęły budżety reklamowe do mediów prorządzowych. Jesienią szczegółowo opisaliśmy, że w pierwszej połowie ub.r. większość ministerstw mocno zmniejszyła prenumeratę „Gazety Wyborczej”, „Polityki” i „Newsweeka”, jednocześnie zwiększając prenumeratę „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie”, „W Sieci” i „Do Rzeczy”. Z kolei największe spółki Skarbu Państwa (m.in. Orlen, Lotos, PZU, PGE, PKO BP, Energa) w telewizji mocno obniżyły wydatki reklamowe w TVN i Polsacie, a zwiększyły je w stacjach TVP. Przykładowo Lotos nie wydał ani złotówki na reklamy w TVN, a firma uzasadniła nam, że w kanale tym nie było interesujących dla niej treści.
   Freedom House przypomniało też, że w grudniu ub.r. rządząca partia próbowała ograniczyć dostęp dziennikarzy do parlamentu, ale po ostrych protestach opozycji i mediów zrezygnowano z tego planu. W połowie grudnia, kiedy po wykluczeniu z obrad Michała Szczerby posłowie PO i Nowoczesnej zaczęli blokować mównicę w sali plenarnej Sejmu, marszałek Senatu Stanisław Karczewski dwukrotnie spotkał się z przedstawicielami najważniejszych redakcji i zapewnił, że zapowiadane ograniczenia nie wejdą w życie. Zapowiedział też, że przedstawi własne propozycje zmian do konsultacji środowisku dziennikarskiemu, co na razie nie nastąpiło. Na początku stycznia otwarto natomiast nowe centrum medialne w parlamencie. Ponadto raporcie Freedom House zaznaczono, że rząd PiS starał się osłabiać opinie kwestionujące jego główną narrację historyczną, która pomija udział Polaków w zbrodniach okresu II wojny światowej. Przypomnijmy, że w lutym ub.r. przed emisją filmu „Ida” w TVP2 pokazano dyskusję z udziałem historyków, w której uczestnicy skrytykowali film za nierzetelne, stronnicze ukazanie działań Polaków ze wsi w czasie II wojny światowej. Zaprotestowała przeciw temu Gildia Reżyserów Polskich, oceniając, że ta debata stanowiła rażącą manipulację. Natomiast prezes TVP Jacek Kurski stwierdził, że pokazanie takiej dyskusji było obowiązkiem, ponieważ „Ida” wprowadza w błąd co do prawdy historycznej.                                                                                                                          W Europie najgorzej z wolnością mediów na Białorusi, Krymie, w Rosji i Turcji Spośród państw europejskich w grupie tych z częściowo wolnymi mediami znalazło się jeszcze sporo krajów ze środkowej i południowej części kontynentu, m.in. Włochy (31 pkt), Ukraina (53 pkt), Węgry i Grecja (po 44 pkt), Rumunia (38 pkt) i Bułgaria (42 pkt). Najlepsze wyniki zanotowały państwa skandynawskie i Beneluksu: Norwegia (8 pkt), Szwecja (11 pkt), Finlandia i Dania (po 12 pkt), Holandia (11 pkt) oraz Belgia (12 pkt). Szwajcarii przyznano 13 pkt, Estonii - 16, Portugalii - 17, Niemcom - 20, Francji - 26, Wielkiej Brytanii - 25, a Hiszpanii - 28. Czechy otrzymały 21 pkt, Słowacja - 26, Austria - 22, Litwa - 21, a Łotwa - 26.
   W Europie zdecydowane najgorzej z wolnością słowa jest na Krymie (sklasyfikowanym jako osobne terytorium), któremu przyznano 93 pkt. Białoruś i Rosja otrzymały po 83 pkt, Turcja - 76, a Macedonia - 64. Poza Europą podobnie złe wyniki zanotowały m.in. Turkmenistan i Korea Północna (po 98 pkt), Uzbekistan (95), Erytrea (94), Kuba (91), Iran, Azerbejdżan i Syria (po 90) oraz Chiny (87). USA otrzymały 23 pkt, Kanada - 18, Brazylia - 47, Indie - 43, Korea Południowa - 27, a Australia - 22. Kaczyński, Putin, Erdogan i Trump wśród zagrażających mediom Freedom House ocenia, że globalny wskaźnik wolności mediów zmalał w ub.r. do najniższego poziomu od 13 lat. Jako powody wskazano „bezprecedensowe zagrożenia dla dziennikarstwa i mediów w dużych demokratycznych krajach oraz nowe działania autorytarnych krajów w celu kontrolowania mediów, także tych zagranicznych”. Organizacja wyliczyła, że na Węgrzech i w Polsce politycy kształtowali obieg informacyjny poprzez podważanie roli tradycyjnych mediów, wywieranie wpływu na te publiczne i wspieranie przychylnych im prywatnych mediów. Nasz kraj znalazł się w grupie państw z największymi spadkami wolności mediów, razem z Turcją, Węgrami, Serbią, Boliwią, Republiką Kongo i Burundi. Z drugiej strony największe wzrosty osiągnęły Białoruś (o 8 pkt), Panama (o 5 pkt) oraz Grecja, Fidżi i Argentyna (o 4 pkt). Według Freedom House tylko 13 proc. ludzi na całym świecie życje w krajach z wolnymi mediami, natomiast aż 45 proc. - w państwach ze zniewolonymi. Obok rankingu zamieszczono karykaturę, w której wokół grupki dziennikarzy ze sztandarem „Wolna prasa” krążą siedzący na szczerzących się groźnie wilkach przywódcy siedmiu krajów, m.in. Jarosław Kaczyński, Władimir Putin i Recep Erdogan, a przygląda się temu Donald Trump.
Za: wirtualnemedia.pl

Deklaracja Pierwotna

Deklaracja o wersji pierwotnej "Prawa Europejskiego w praktyce" Redakcja "Prawa Europejskiego w praktyce" informuje, że wersją pierwotną (referencyjną) czasopisma jest wydanie papierowe (ISSN 1733-2036). Po ukazaniu się drukiem nowego numeru czasopisma, Redakcja zamieszcza na stronie internetowej www.pewp.pl jego spis treści oraz wybrane publikacje z numeru.

Rada Naukowa

Prof. dr hab. Maria Magdalena Kenig-Witkowska,

Prof. dr hab. Jan Barcz,

Prof. dr hab. Marek Chmaj,

Prof. dr hab. Artur Nowak-Far,

Prof. dr hab. Arkadiusz Wudarski,

Prof. nadzw. UW, dr hab. Robert Grzeszczak,

Tomasz Janik,

Adw. dr Rafał Morek,

Dr Joanna Brylak,

Dr Marcin Krzymuski,

Robert Siwik,

Dr Barbara Godlewska-Bujok.